Na krótszej, liczącej 85 km trasie najszybszy był Robert Wilkowiecki z Twardogóry, który osiągnął czas 2 godziny 12 minut 29 sekund, pokonując Adama Duszyńskiego z Lubonia i wrocławianina, Konrada Czajkowskiego. Najszybszą z pań na tym dystansie była Joanna Wołodźko (ESKA Team), która potrzebowała zaledwie 2 godzin 20 minut i 48 sekund, by dotrzeć do mety. Drugie miejsce zajęła Cecylia Czartoryska (GVT – Gucwa Velo Trainer), której pokonanie tego dystansu zajęło niemal 7 minut więcej niż Joannie, a trzecia Katarzyna Lipowicz z Polkowic, reprezentująca barwy Grupy Triathlonowej RAT.
Premię górską pod Prababkę, sztajfę długości zaledwie 350 metrów o średnim nachyleniu 14 proc., wygrał Piotr Górniak z Częstochowy, reprezentujący barwy ESKA Team. Potrzebował 38,52 sekundy na pokonanie tego sztywnego podjazdu. Drugi był Zbigniew Gucwa, a trzeci Maciej Stanowicz. Dla obu mieszkańców o wiele bardziej niż Kocie Góry pofałdowanych okolic Świebodzic takie górki to nie górki, ale po raz kolejny musieli na Prababce uznać wyższość Piotra.
Nie tylko rywalizacja
Trasy Żądła Szerszenia poprowadzono najbardziej urokliwymi zakątkami Doliny Baryczy i Wzgórz Trzebnickich, po szosach o niskim natężeniu ruchu. Chodziło o to, by duża liczba rowerzystów nie okazała się utrudnieniem na drogach dla innych użytkowników, by rywalizacja mogła odbywać się w warunkach względnie bezpiecznych (najbardziej newralgiczne miejsca, jak skrzyżowania, zabezpieczone były przez funkcjonariuszy policji i straży pożarnej), a także, by pokazać, jak piękne i atrakcyjne turystycznie i sportowo są tereny zarówno powiatów trzebnickiego i milickiego.
Nie wszyscy uczestnicy wpatrzeni są wyłącznie w przednią oponę roweru i plecy rywala. Wielu z nich przejeżdża trasy Żądła Szerszenia, podziwiając urokliwe pejzaże, szczególne o tej porze roku, gdy żółto kwitnie rzepak i wiosennie zielenią się drzewa. Co pięknie opisała i zilustrowała rysunkiem pastelami jedna z uczestniczek, Anna Kruczkowska z Trzebiatowa, autorka bloga „Kobiece rozmówki przy herbacie”.
Co roku od kilku lat rozpoczynam sezon maratonów szosowych od udziału w trzebnickim Żądle Szerszenia
– powiedział z kolei Marian Maciejewski, który do Trzebnicy przyjechał aż z Iławy, leżącej w województwie warmińsko-mazurskim.
Lubię te trasy, choć wolałbym, żeby przebiegały odwrotnie, tak by najpierw były do pokonania Wzgórza Trzebnickie i zjazd z Prababki, zamiast podjazd pod nią. Widoki z tego miejsca są przepyszne, ale jeszcze bardziej „smakuje” ulga, że się pod tę górkę w końcu podjechało
– dodał żartobliwie.
Wśród uczestników byli także Wielkopolanie, głównie z Leszna, Gostynia, Ostrowa Wielkopolskiego, Kalisza, Poznania i okolicznych miejscowości, Lubuszanie z Zielonej Góry i okolic, a także mieszkańcy wielu leżących bardzo blisko morza miejscowości, Niechorza, Kołobrzegu, Świnoujścia, Trzebiatowa, Szczecina. Nie zabrakło również mieszkańców Włocławka. Żądło Szerszenia cieszy się także ogromną popularnością wśród dolnośląskich teamów z Wrocławia, Sobótki i wielu innych miejscowości. Ogromną reprezentację wystawiły amatorskie zespoły, takie jak IM-Motion Kross Team, Grupa Triathlonowa RAT, Sport-Profit Cannondale Team, Domator Team, Gucwa Velo Trainer (GVT) czy ESKA Team.
Dla nich trzebnicki maraton jest najważniejszym wyścigiem otwierającym co roku sezon kolarskich zmagań. Gruntownie przygotowują się do niego już zimą, a zdobycie tytułu pogromcy Żądła Szerszenia jest w tym środowisku ogromną nobilitacją
– wyjaśnia Zenon Janiak, komandor maratonu.
Wszyscy uczestnicy gotowi są przejechać naście, dziesiątku lub setki kilometrów, by spędzić kwietniowy weekend w Trzebnicy, jak podkreślają, z uwagi na świetną organizację wyścigu, znakomitą obsługę i zabezpieczenie trasy, wyjątkową atmosferę sportowego i rowerowego święta, spotkania z innymi pasjonatami dwóch kółek, którzy tworzą „wielką, różnorodną kolarską rodzinę”, ale także… kuchnię.
Podobno zarówno jedzenie serwowane na maratonie w niemal nieograniczonej ilości, nie tylko kolarzom, ale także ich najbliższym, jak i wspaniała, życzliwa obsługa strefy bufetów i cateringu, są tym, co dodatkowo przyciąga uczestników Żądła Szerszenia. Wygląda więc na to, że znamy przepis organizatorów Żądła Szerszenia na sukces. Zawiera się w znanym, ale sparafrazowanym powiedzeniu, „przez żołądek do serca kolarza
Za rok jubileuszowa, dziesiąta edycja popularnego w całej Polsce Supermaratonu. Głodni jesteśmy na samą myśl…
Mikołaj Jurkowlaniec, IM-Motion Kross Team:
Lubię rejon Trzebnicy, bo charakterystyka tutejszych tras kojarzy mi się z wiosennymi klasykami, które są moimi ulubionymi wyścigami. Z przyjemnością wziąłem więc udział w Żądle, bo tutaj jeździ się po prostu przyjemnie. Zdawałem sobie sprawę, że do zwycięstwa będzie potrzebna średnia oscylująca koło 40 km/h. Zapoznałem się ze składem poszczególnych grup i ustaliłem, że kluczowe tego dnia będzie nie zajechanie się na pierwszych płaskich fragmentach (około 80 km) oraz jednoczesne nie stracenie zbyt wielu sekund na tym dystansie. Wiedziałem, że przy wietrze w plecy i średnich +\- 42 zyskanie kolejnych 1-2 km/h to ogromny wysiłek. Pojechałem więc od początku równo, ale zachowawczo, tak by pozbierać co silniejszych kolegów z grup poprzedzających i wjechać na kluczowy według mnie odcinek Gruszeczka-Zawonia już w mocnym składzie. Tam wszyscy odpoczywali po płaskim, szykując się na „górki”, natomiast ja wraz z Arkiem Tecławem, Grześkiem Strycharem, Tomkiem Maciasiem oraz Maćkiem Stanowiczem właśnie tam wykonałem największą pracę i zyskałem przewagę nad rywalami. Ostatnie 50 km to już jazda w duecie tylko z Maćkiem, walka z bólem, bo łatwo nie było, i utrzymywanie dobrego tempa, co w moich treningowych rejonach wyszło mi dosyć skutecznie. Na mecie wiedziałem, że poszło dobrze, a że starczyło na wygraną… No cóż, fajnie. Udało się.
Małgorzata greten Pawlaczek
5943 Czyta ·
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.
Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.