To cud…. Ani jedna kropla deszczu nie spadÅ‚a na kilkudziesiÄ™ciu kolarzy, którzy 11 i 12 sierpnia 2007 roku pokonali dwukrotnie 180 kilometrów, z WrocÅ‚awia do CzÄ™stochowy i z powrotem w kolejnej siódmej już Kolarskiej Pielgrzymce. A wszelkie prognozy zapowiadaÅ‚y ulewne deszcze…
Spod nowej siedziby Harfa-Harryson przy ulicy Robotniczej we WrocÅ‚awiu wyruszyÅ‚y w kilkunastominutowym odstÄ™pie dwa peletoniki, z których pierwszy miaÅ‚ utrzymywać Å›rednie tempo okoÅ‚o 30 km/h a drugi okoÅ‚o 27 km/h. Po przejechaniu blisko 100 kilometrów okazaÅ‚o siÄ™, że szefowi pielgrzymki Henrykowi Charuckiemu nie udaÅ‚o siÄ™ okieÅ‚znać wyÅ›cigowych emocji pielgrzymów i Å›rednia prÄ™dkość obu grup mocno przekraczaÅ‚a 30 km na godzinÄ™. Od bufetu (stacja benzynowa) caÅ‚a grupa jechaÅ‚a już razem, rwÄ…c siÄ™ zawodowo na każdym z niewielkich podjazdów, gdzie rozgrywaÅ‚a siÄ™ rywalizacja miÄ™dzy mÅ‚odymi (PaweÅ‚ Charucki,RafaÅ‚ Dumanowski, MikoÅ‚aj Jurkowlaniec), utytuÅ‚owanymi (Jacek Bodyk, ZdzisÅ‚aw Komisaruk) i mastersami (Zbigniew Krawczyk, StanisÅ‚aw Werda) oraz CzesÅ‚awem. Kto wygrywaÅ‚ ? Nieważne. Przecież to pielgrzymka…
Ważne, że po kilkugodzinnej jeździe sił starczyło jeszcze na Drogę Krzyżową na Jasnej Górze (wielkie dzięki dla ojca Bonawentury i ojca Wiesława) oraz Mszę Świętą.
Tak natchnieni kolarscy pielgrzymi wracali następnego dnia, pod skuteczną ochroną samochodów serwisowych marki Felt (Grzegorz Jamka na łokciu) i Mavic (znikający Olek Gostyński), rozwijając w porywach w podwójnym wachlarzu prędkości blisko 50 km na godzinę.
Wielkie dzięki dla Henryka Charuckiego i całej ekipy Harfy za możliwość uczestniczenia w tak cudownej podróży. Amen Zobacz zdjęcia