Aktualności · TOUR de POLOGNE · Archiwum · Spis artykułów · Galeria · Linki · Szukaj 26 Marca 2019
PATRON MEDIALNY
statystyka
ZE STARTU WSPÓLNEGO W LESZNIE
Z Arturem Dudziakiem, współorganizatorem Leszczyńskiego Maratonu Rowerowego, o starcie wspólnym, rekordach frekwencji i kolarskim ściganiu rozmawia Małgorzata 'greten' Pawlaczek.

W tym roku uczestnicy Leszczyńskiego Maratonu Rowerowego wyruszą na trasę zawodów ze startu wspólnego. Co zadecydowało o takiej formule, dość rzadko spotykanej w kolarskich maratonach szosowych?

Trzeba by pamięcią sięgnąć do samych początków, bo ta idea przyświecała Grzegorzowi [Brzechwie – przyp. red.] i mnie nie od dziś. Pomysł organizacji maratonu rowerowego w Lesznie w takiej właśnie formule powstał po naszych pierwszych doświadczeniach z tego typu imprezami w Polsce. A utwierdziłem się w przekonaniu, że warto to robić oraz podejrzałem niektóre rozwiązania podczas udziału we francuskim maratonie La Marmotte, przebiegającym trasą jednego z etapów Tour de France. Wziąłem w nim udział w 2005 roku i wtedy ta myśl, by zorganizować w Polsce maraton szosowy ze startu wspólnego nie tylko objawiła mi się w pełnej krasie, ale długo nie dawała mi spokoju.
Szczególy

Start wspólny w Lesznie, nie tylko dla zwolenników ścigania





Biorąc pod uwagę uwarunkowania organizacyjne dla takich imprez i wciąż nikłą przychylność służb porządkowych, to wcale nie jest takie proste...


Tak. Sam się przekonałem, że realizacja takiego pomysłu przede wszystkim wiąże się z szeregiem przeszkód i ograniczeń. W tym roku, po mozolnych uzgodnieniach z licznymi instytucjami udało nam się je wszystkie „pokonać”.

Wciąż nie odpowiedziałeś na moje pytanie, dlaczego akurat start wspólny?
Zarówno ja, jak i główny pomysłodawca leszczyńskiej imprezy dla amatorów dwóch kółek, czyli Grzegorz Brzechwa, rowerową pasję wynieśliśmy bezpośrednio z kolarstwa. Nic więc dziwnego, że ten rodzaj rozgrywania maratonu rowerowego najbardziej nam odpowiada.

W tym roku przewidujecie tylko dwa dystanse – 75 km i 133 km. Nie będzie trasy, do której zdążyliście przyzwyczaić uczestników, liczącej niemal 270 km. Dlaczego?


Mimo że cieszy nas możliwość startu wspólnego, to jednocześnie otwarcie przyznajemy, że chcielibyśmy przyjrzeć się, czym to się je i jak się sprawdzi? Po raz pierwszy LMR odbędzie się w takiej formule, stanowiąc zarówno dla nas, jak i służb zabezpieczających trasę, test organizacyjny. Stąd decyzja, że będą tylko dwa dystanse. Jeśli wszystko przebiegnie po naszej myśli następne edycje rozszerzymy o dystans powyżej 200 km. Ważne będą dla nas przede wszystkim opinie uczestników. Z niecierpliwością będziemy na nie czekać po maratonie.

Start wspólny, dwa, w sumie dość krótkie dystanse od razu na myśl przywodzą ściganie. To mnie akurat trochę „nie gra” z leszczyńskim maratonem, który dotąd był bodaj najbardziej przyjazną imprezą dla tych świeżo upieczonych kolarzy, rowerzystów, którzy chcieli przeżyć swój „pierwszy raz” z długimi dystansami na dwóch kółkach. Czy miało to być pierwsze 80 km, czy też pierwsze 200 km... Dla kogo jest więc tegoroczny LMR, w nowej formule?


Nic się nie zmieniło. Podobnie jak w latach poprzednich, również w tegorocznej edycji Leszczyńskiego Maratonu Rowerowego każdy miłośnik roweru „znajdzie” w jego trasach coś dla siebie. Dla tych, którzy traktują leszczyńską imprezę jak wyścig będzie to znakomita okazja, by się sprawdzić w rywalizacji z innymi uczestnikami. Tym, którzy chcą powalczyć z własnymi słabościami i z wybranym dystansem, zadanie ułatwi elektroniczny pomiar czasu. Będą mogli ocenić swoje postępy. A miłośnicy turystyki rowerowej zapewne będą usatysfakcjonowani przebiegiem trasy poprowadzonej po przepięknych zakątkach urokliwej Wielkopolski.

LMR w tym roku rozgrywany jest poza Pucharem Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych. Co różni waszą imprezę od maratonów organizowanych pod szyldem cyklu?


Każdy maraton jest inny. I każdy ma swój urok. Zawsze tak było. W tym roku właściwie różni nas tylko formuła, w jakiej rozgrywamy LMR, a więc start wspólny i dwa dystanse.

Wiem, że na tę chwilę trudno o takie szacunki. Ale zapytam: ilu uczestników się spodziewacie?

Co roku ilość uczestników powoli, choć systematycznie pięła się do góry. Pierwsza edycja zgromadziła na starcie 130 maratończyków. W roku ubiegłym mieliśmy aż 820 startujących. Wszystko wskazuje na to, że tendencja wzrostowa się utrzyma. Nie jest wykluczone, że w tym roku przekroczymy „magiczną liczbę tysiąca”... Chciałoby się posłużyć znaną skądinąd frazą: „pomożecie”?!

Odpowiem zwrotem, jakim posłużyła się pani Pelagia, znana z Kabaretu Tej: „no pewnie”. Wracając jednak do Leszna... Co decyduje o atrakcyjności LMR, wzbudzającego zainteresowanie i sympatię uczestników?

Trudno powiedzieć, co ma decydujący wpływ na ten stan rzeczy. Może lokalizacja, praktycznie w centrum Polski? Może trafiony termin? Nie ukrywam, że robimy wszystko, by maratończyk wywiózł z Leszna nie tylko pamiątkowy medal i certyfikat ukończenia maratonu, ale również niezapomniane wrażenia. Jak choćby ci, którym szczęście dopisze w losowaniu i wygrają przelot samolotem nad Lesznem... Może być, oprócz kolarskich przeżyć, coś bardziej zapierającego dech w piersi?
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Zapowiedzi
Brak zawartości dla tego panelu