Aktualności · TOUR de POLOGNE · Archiwum · Spis artykułów · Galeria · Linki · Szukaj 22 Lipca 2019
PATRON MEDIALNY
statystyka
Rajcza w oczach Oksy
7. edycja Rajczy TOUR przeszła do historii jako najbardziej udana! Wspaniała atmosfera w 200-sobowym peletonie kolarzy, piękna, sprzyjająca pogoda, niezmiennie ciekawa i wymagająca trasa.Jako pierwszy na metę wyścigu wjechał bezkonkurencyjny Dominik Omiotek (Gatta Team) a znakomite ósme miejsce open i drugie w kategorii zdobył Artur Gacek, który dodatkowo motywował Oksanę Krysiuk,gdy odmówiła współpracy z rowerem. Udało się ! Wspomina Oksana Krysiuk:
Rajcza Tour – wyścig, który na początku nie witał w moim kalendarzu startów. Bardzo lubię górskie wyścigi, więc zdecydowałam się pojechać i spróbować swoich sił. Ścigam się dopiero drugi rok, a więc cały czas uczę się czegoś nowego. Po zapoznaniu się z profilem trasy, zrozumiałam, że na pewno będzie ciężko. Do pokonania w końcu była trasa w Beskidach o długości 102 km i przewyższeniach przekraczających 2000m. Od razu założyłam sobie ze ten wyścig będę trwał około 4 godziny, a takiego dystansu w tempie wyścigowym nigdy wcześniej nie pokonywałam. Po przekroczeniu 75 km zaczął mnie łapać porządny kryzys. Nie wystarczały napoje, które ...

Udało mi się namówić Artura żeby pojechał ze mną, przede wszystkim ze względów logistycznych. Przed wyścigiem spojrzenie na zapisanych konkurentów i już widziałam, że będzie się działo. Lista obsadzona bardzo mocnymi dziewczynami z Małopolski i okolic Beskid. Start. Głównym celem było złamać 4 godziny i nie przesadzić z tempem na początku żeby nie zakwasić się, co by odbiło się w drugiej części dystansu.
Nie było to łatwe, ponieważ sam początek wyścigu to 10 kilometrowy podjazd, a emocje nie pozwalają trzymać założeń w ryzach. Profil trasy był na tyle zróżnicowany, nachylenie płynnie przechodziło z kilku do kilkunastu procent, a takie ścianki jak nasza „Prababka” potrafiły się ciągnąć na długości w półtora kilometra bez przerwy.
Głównym celem było trzymać się grupki uformowanej po pierwszych kilkunastu kilometrach i zjeżdżać z nimi, aby móc wspólnie pokonywać odcinki pod wiatr. Trasa prowadziła wąskimi drogami przez Beskidy z cudownymi widokami (widoki przypominałam sobie dopiero po wyścigu). Muszę pochwalić organizatorów za to, że trasa w całości była zabezpieczona dobrze - przy skrętach czy bardzo niebezpiecznych zjazdach informowali o niebezpieczeństwie. Jeden minus to bardzo dużo "świrów" na zjazdach i zakrętach. Choć na jednym napotkaliśmy na Pana, który za sekcją ostrych zakrętów kosił trawę kombajnem, a z drogi zrobił sobie miejsce do jej wiązania . Mówię to tylko dla tego, że w wyścigu o bardzo podobnej charakterystyce jechałam rok temu w Rzeszowie na imprezie organizowanej prze Lang Team Race, gdzie poziomem zabezpieczenia trasy był zaskoczony dosłownie każdy, więc wiem, ze zawsze jest coś do poprawienia.

Szczególy
Po przekroczeniu 75 km zaczął mnie łapać porządny kryzys. Nie wystarczały napoje, które wzięłam ze sobą, a jedyny bufet minęłam na 50km. Byłam na tyle zmęczona ze jedyne czego chciałam to, aby jak najszybszej skończyć wyścig. Z odwodnienia zaczęły Mnie łapać skurcze brzucha. W końcu na zjazdach nie mogłam na tyle mocno kręcić, aby utrzymać tempo grupy; straciłam ją i zostałam sama. Końcówką wyścigu miał być długi 10 km podjazd. Ten sam, co na początku wyścigu. Dojechałam do Rajczy i byłam zdecydowana zejść z trasy i skończyć to wszystko, ale zobaczyłam Artura, który skończył wyścig pół godziny temu. Więc w najważniejszym momencie pojawiła się moja „służba ratunkowa” i dała to czego mi tak bardzo brakowało – picie i swoje koło. Zaczęliśmy finalny podjazd do mety. To już nie bardzo dobrze pamiętam, pamiętam ze krzyczałam na Artura żeby zostawił mnie w spokoju i jechał sobie, a on krzyczał: pij, pij. Nawet na takiej "bombie" wjechaliśmy na szczyt, a do samej mety wyprzedziliśmy nawet kilka osób. Mój czas 4:03. Nie złamałam barier czterech godzin, ale sam wyścig był super nauczką i skarbnicą wiedzy o mnie samej. Cieszę się, że pojechałam, bo tylu wniosków z jednego wyścigu, po tym jak go przeanalizowałam, nigdy jeszcze nie miałam.

Link do wyników: Link
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Zapowiedzi
Brak zawartości dla tego panelu