ROBERT NANOWSKI DR BOB NIE ŻYJE
Dodane przez redakcja dnia 17 grudnia 2008 08:28

Robert Nanowski zmarł 10 grudnia 2008r - miał 35 lat.

Jego pogrzeb odbył się 20 grudnia w Opolu.

Pożegnała Go Rodzina i setki przyjaciół.

Przybyli kolarze, z którymi najczęściej wygrywał i którym imponował swoją wiedzą i pasją, w pożegnalnym geście złożyli na Jego grobie po jednym zdobytym przez siebie medalu.

Rozszerzona zawarto newsa
Oficjalna wiadomość na stronie organizowanych zawsze przez Roberta przełajów JEST TU

POŻEGNANIE W MAGAZYNIE ROWEROWYM

POŻEGNANIE MTB NEWS

Pożegnanie Anny Marii Włodarczyk:

Marność nad marnościami i wszystko marność... To mi przychodzi do głowy i nic pozytywnego poza tym. Stoję przed witryną w szafie z moimi trofeami sportowymi – puchary, medale, niektóre wydawały mi się takie ważne. Teraz wydają się zupełnie nieistotne. Są niczym wobec ludzkiego życia, które jest takie kruche.

Robert Nanowski – dobry kolega ... właściwie przyjaciel. On też zdobył ich wiele. Medali, tytułów. Był świetnym kolarzem szosowym i przełajowym. Reprezentował Lekarską Grupę Kolarską z Opola. Przez jego skromność niewiele osób wie, że zdobywał m.in. laury Mistrza Świata Lekarzy. Od początku Klasyka Kłodzkiego nie opuścił go ani razu i zawsze był w czubie. Nawet w tym roku, po ciężkim wypadku samochodowym jaki przeżył w styczniu.

Wtedy wielu z nas trzymało kciuki, żeby wyszedł z tego. Miał poważne obrażenia. 24 złamania. Miesiąc w śpiączce farmakologicznej. Po tym wszystkim w kilka miesięcy przeszedł rehabilitację i doszedł do formy sportowej, która pozwoliła mu zwyciężyć w Mistrzostwach Polski Lekarzy. Podziwiałam go za to. Swoją drogę do ozdrowienia opisał na łamach „Magazynu Rowerowego”, gdzie pisywał artykuły jako Dr Bob.

Po tym wszystkim wydawało się, że nic nie może go złamać, nic już nie może się gorszego przydarzyć. A jednak ... Robert Nanowski nie żyje! Zmarł we wtorek w jednym z wrocławskich szpitali po kolejnym wypadku samochodowym. Ciągle nie mogę w to uwierzyć. Nie wiem czy się z tym pogodzę. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić co czują w tej chwili jego najbliżsi - żona Asia.

Cześć jego pamięci!

p.s. Asiu, trzymaj się! Jesteśmy z Tobą.

ANNA MARIA WŁODARCZYK

fot z www.mtblekarze.pl