KASIA MICHALIK NA RÓ?OWO ZAZNACZA MIEJSCA GDZIE DROGOWCY ROBI? POTEM DZIURY
Dodane przez redakcja dnia 25 lipca 2012 16:02
Klasyk K?odzki ju? 28 lipca. Impreza obowi?zkowa w kalendarzu ka?dego ambitnego kolarza – bo musi spróbowa? zmierzy? si? z górami Kotliny K?odzkiej, z samym sob?. Nie ukrywam, ?e cele nasze i Pucharu Polski rozje?d?a?y si? w ró?ne strony. Do tej pory tak jest. Nie wszystko wysz?o tak, jakby?my chcieli. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, ?e PP zmierza raczej w kierunku rywalizacji, a nam marzy si? idea maratonu, na który ka?dy uczestnik przyje?d?a ze wzgl?du na rodzinn? atmosfer?, na pi?kne widoki oraz ze wzgl?du na ch?? poznania nowych terenów w towarzystwie przyjació?. I tutaj w?a?nie le?a? pies pogrzebany – nasza wizja tworzenia grup startowych na podstawie tzw. „koncertu ?ycze?”, w którym przyjaciele jad? razem w grupce, versus wizja losowych grup startowych. Nie ukrywam, ?e pocz?tkowo by?am przeciwna temu rozwi?zaniu, ale po Klasyku Radkowskim mog? ?mia?o stwierdzi?, i? u?atwia nam to ?ycie. Jest jeszcze kilka punktów, ale jako org pozwol? sobie to przemilcze?. To jest sprawa mi?dzy nami, organizatorami.

fot.: Piotr Pizo?

Rozszerzona zawartość newsa
STRONA KLASYKA K?ODZKIEGO

Dla kogo jest Klasyk K?odzki? Dla jakich kolarzy, ambitnych rowerzystów przygotowujecie tras? KK?


Klasyk K?odzki jest dla ka?dego. Dla kolarza, który sp?dza codziennie kilka godzin w siode?ku, dla turysty, który okazjonalnie sp?dza czas na rowerze. Dla wszystkich.

Dlaczego, mimo to, wprowadzili?cie limit uczestników?


?eby zmobilizowa? wszystkich do zapisywania si? i wp?acania wpisowego wcze?niej. Nie ka?dy zdaje sobie spraw?, ?e tydzie? przed maratonem jest najgorszym tygodniem okresu przygotowawczego. Przede wszystkim dlatego, ?e gwa?townie wzrasta zainteresowanie uczestnictwem w imprezie, a przed nami staj? takie problemy jak: czy starczy nam medali (i tak zamówionych „z nawi?zk?”)? Czy trzeba dokupi? wody? Jak wyt?umaczy? kucharzowi, ?e nagle ma przygotowa? o 100 porcji wi?cej?

Pami?tasz pierwsz? edycj? KK? Czy dzi?, po latach, jeste? zdania, ?e impreza rozwija si? w kierunku, który wówczas Wam si? marzy?, czy te? zdecydowanie zweryfikowali?cie Wasze plany?

Pierwszy KK….organizowany jeszcze przez Ani? W?odarczyk. Tak, pami?tam t? imprez?… Po raz pierwszy w ?yciu przejecha?am tyle km na rowerze. Có?, ci??ko oceni?, czy nasze plany si? spe?niaj?. Po cz??ci tak, poniewa? mamy imprez?, która jest ceniona w gronie kolarzy. Po cz??ci nie, bo nadal jest klasyfikacja miejscowa, z której chcieli?my zrezygnowa? i wprowadzi? klasyfikacj? czasow?. Z?oty, srebrny, br?zowy medal za czas przejazdu. Jak wiadomo ?ycie rewiduje plany. Cz?sto jest to kompromis mi?dzy dwoma stronami: uczestnikami i organizatorami.

Jakie niespodzianki szykujecie na najbli?sz? edycj? KK?


Kr??? ju? anegdotki, ?e zaznaczamy ró?ow? farb? miejsca, gdzie drogowcy maj? zrobi? dziury w nawierzchni… Jak sama nazwa wskazuje – niespodzianka jest niespodziewana. Dlatego poczekajcie jeszcze troch?!

Andrzej kiedy? si? ?ciga?, Ty równie? sporo kilometrów pokona?a? rowerem. Jakie warunki, w Waszym przekonaniu, wynikaj?ce z Waszego do?wiadczenia, spe?ni? musi górska trasa, któr? proponujecie marato?czykom?

Przede wszystkim musz? by? góry. I to nie pagórki, tzw. hopki, tylko prawdziwe podjazdy, które zm?cz? marato?czyka. Im wi?cej, tym lepiej. Co do przewy?sze? – nie b?d? si? wypowiada?a, poniewa? ka?dy z nas zna swoje mo?liwo?ci.

Gdyby? mia?a wystartowa? na dystansie giga, w jaki sposób przygotowywa?aby? si? do jej pokonania i jak? strategi? obra?aby? ju? na start w maratonie, przeje?d?aj?c w górach niemal 200 km?

Najwa?niejsza strategia to dojecha? do mety. Co si? z tym wi??e? Jecha? spokojnie, w swoim sprawdzonym tempie. Nie ?ciga? si? z lud?mi, chyba ?e jeste? do tego przygotowany. Nie ?cina? zakr?tów, bo nie oszcz?dzisz na tym kilometrów. Nie zje?d?a? na z?amanie karku, poniewa? maraton wygrywa si? na podjazdach, nie na zjazdach. Wiem, ?e brzmi to jak marudzenie „mamu?ki”, ale najwa?niejsze to mierzy? si?y na zamiary. Nie ukrywam, ?e bardzo cz?sto przyczyn? „pora?ki”, czyli braku si?y na doko?czenie maratonu, jest prozaiczna sprawa. ?le dobrany ubiór, z?e roz?o?enie si?, a do tego nieprzyk?adanie zbyt du?ej uwagi do jedzenia w trakcie wysi?ku. Mam nadziej?, ?e w tym roku ka?dy uczestnik dotrze bezpiecznie do mety…I tego ka?demu ?ycz?.


Rozmawia?a Ma?gorzata Greten Pawlaczek