DOBRE LESZNO, ale...
Dodane przez redakcja dnia 05 czerwca 2016 20:10

Niezupełnie tak miało być na XI Leszczyńskim Maratonie Rowerowym.

Liczyliśmy na zwycięstwo – jeśli nie open, to przynajmniej w kategorii – Jurka Sikory (w koszuli Mistrza Polski) , Grzegorza Krężla (jak trzy lata temu) lub przynajmniej Joanny Wołodźko. A może Damian Miela ? Kacper Sowiński @ Adaś Dobosz ? Zbyszek Gucwa ? A Andrzej Gucwa miał oczywiście obronić po raz kolejny tytuł mistrza Polski dziennikarzy.

fot. Rafał Głuszak - Kraksa nawet na finiszu...

Ale na wyścigach nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. W jednym z najpopularniejszych wyścigów amatorskich ze startu wspólnego wystartowało ponad 600 kolarzy a wygrało trzech miejscowych zawodników: Adam Adamkiewicz, Piotr Krysman i Adam Dudziak a najlepszym wrocławianinem był piąty open i pierwszy w M3 Bartek Pajor (GVT). Jerzy Sikora (Triathlon Club Wrocław) przegapił właściwy odjazd i zajął 10 open i drugie w kategorii.

Dopiero w kolejnej grupie z 2 minutowa stratą przyjechali między innymi 18 open Grzegorz Krężel, Damian Miela, Piotr Antczak, Kacper Sowiński i Andrzej Gucwa, który tytuł mistrza Polski dziennikarzy przegrał z Piotrem Szafrańcem o sekundę. Zbyszek Gucwa był w pracy a Adamowi Doboszowi znowu coś się zdarzyło :)

Trzecia open w rywalizacji kobiet była na szczęście Katarzyna Dugiel a czwarta Joanna Wołodźko, która zdobyła tytuł Mistrzyni Polski Dziennikarek i tak zrelacjonowała wyścig:

Tłum ludzi na starcie a w pierwszym sektorze tylko 150 osób, które zasłużyły sobie zeszłorocznym dobrym wynikiem na wyróżnienie. Było tam również miejsce dla Vipów, i podobno dla kobiet, ale większość z nich nie była o tym poinformowana i starowała z sektora masowego (między innymi ja). Czas startu wspólny. Świetna pogoda i dokładnie zabezpieczona trasa. Po sąsiedzku – szybowcowe Mistrzostwa Polski – więc piękne widoki również nad nami.
Pojechałam w Lesznie pierwszy raz i było tak jak myślałam że będzie. Stres przez całą drogę – w grupie momentami 10 osób, momentami ponad 80 – w tym część na trekingach i rowerach MTB, choć organizator prosił, by na takich rowerach nie startować. Niestety ciężko to wielu osobom zrozumieć – że stwarzają zagrożenie mocniejszymi hamulcami, brakiem doświadczenia w peletonie, że nie ostrzegają przed dziurami w asfalcie i trącają kierownicą z rogami – lub co gorsza bez rogów i mogą wszystkich błyskawicznie wywrócić. Nie startowałam z pierwszego sektora, więc jechałam z grupą, która wykrystalizowała się po pierwszych 10 nerwowych kilometrach. Średnia przyzwoita, udało nam się dopaść kilka grup które od startu były przed nami, ale czołówki nie udało się dogonić. Efekt - drugie miejsce w kategorii, bez wywrotek i z tytułem Mistrza Polski dziennikarzy, po który do Leszna pojechałam.

Rozszerzona zawartość newsa
PS Neutralny samochód MAVICA (Staszek Migawa z Zawoni) zwiózł z trasy pięć rowerów poprzewracanych osób i trzech zawodników. Rowerów do zebrania z trasy było więcej, ale nie było już na nie miejsca w samochodzie. Kolejki do opatrywania ran – dłuższe niż do WC… Mimo to wróce za rok bronić tytułu

wynikiLink